Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Babka marchewkowa z rodzynkami

Wielkanoc depcze mi po piętach, straszy kolorowymi pisankami i stroszącymi piórkami kurczakami. Moje tegoroczne menu będzie bazować na sprawdzonych przepisach, nie wykluczam jednak spontanicznej improwizacji wynikającej głównie z braku produktów, których zapomniałam umieścić na liście zakupów. Na moje szczęście na blogu w dziale "Wielkanoc" nie brakuje serników (TUTAJ) pasztetów(TUTAJ) sosu wielkanocnego (TUTAJ) i kilku drożdżowych wypieków (TUTAJ). Ostatnio do grona dołączyły również dwie nietuzinkowe i szybkie babki(TUTAJ). Zapraszam po inspiracje, jeśli i Wam brakuje czasu. 

Babka cytrynowo-rozmarynowa

Jedynym i niezawodnym mistrzem w pieczeniu babki cytrynowej był mój tata. Jego niezawodność objawiała się tym, że nieważne czy wychodził zakalec czy nie i tak wszyscy ze smakiem zajadali co sobotę babkę. Największą fanką wersji "zakalcowatej" była moja siostra, ale tak naprawdę to nikt nie gardził nawet mniej doskonałą babką. Tata zawsze ucierał ciasto w ogromnej i niesamowicie ciężkiej makutrze, dziś korzystamy z lekkich i szybkich mikserów, ale mnie już zawsze pieczenie babki kojarzyć się będzie z oldschool-owym drewnianym tłuczkiem i kamienną misą. Niedawno odkryłam, że rozmaryn doskonale łączy się z cytrusami, zachęcam więc do unowocześnionej wersji.

Sos demi glace

Demi glace - bardzo aromatyczny sos kuchni francuskiej o głębokim kolorze, stosowany samodzielnie lub jako baza wyjściowa innych sosów pieczeniowych. Warto się pokusić o jego przygotowanie i przechowywać w postacie zamrożonych kostek, bardzo szybko wtedy wzbogacimy nasze danie o sos dzięki, któremu nasz posiłek będzie aż kipieć smakiem. Początkowa faza przygotowań, polegająca na pieczeniu kości może wywołać u Was chęć natychmiastowej ucieczki z domu, wszak zapach jest dość specyficzny i intensywny. Jednakże dalsze etapy będą już tylko wymagały podtrzymywania ognia i cierpliwości, aż wszystkie składniki oddadzą bulionowi swój smak. Warzywa i kości muszą się dobrze skarmelizować, nie należy ich więc zbyt często obracać. Zawartość garnka po ok 48 godzinach nabiera prawdziwej mocy i staje się naturalnym koncentratem mięsno-warzywnym. 

Krem z buraka z sosem tahini i karmelizowanymi jabłkami

U zbiegu ulicy Krakowskiej i Tylnej prężnie działała pijalnia soków, było to niemałe wyzwanie przy konkurencyjnych dyfuzorach z wodą sodową i wątpliwą w smaku kolorową cieczą sprzedawaną w woreczkach. Na moje szczęście siostra częściej zabierała mnie do pijalni soków niż fundowała hit lat 90-tych. Lokal nie grzeszył wielkością, mieścił zaledwie kilka wysokich krzeseł ustawionych przy blatach dwóch przeciwległych ścian. Podobało mi się tam mimo skromnego wystroju, panoszył się też tam silny aromat marchewki, czy dziś ona jeszcze tak pachnie...? Jedyną rzeczą o jaka się modliłam jako kilkulatka to żeby siostra nie kazał mi pić soku z buraków, już prędzej zniosę samą marchewkę. Na moje szczęście zawsze lądował przede mną kubek miksu jabłkowo-marchewkowego, podczas gdy siostra starała się w siebie wmusić lekko ciepły, spieniony sok z buraków, bleeeee. Z biegiem lat smaki wydoroślały wraz ze mną, już nie stronię od buraków, ba nawet je pokochałam, choć powiem szczerze, że przekonałam się …

Zielone smoothie ze szpinakiem

Dlaczego wiosny nie da się rozpocząć bez trapiącej potrzeby porządkowania szeregu spraw. Pogrążone w głębokim, zimowym śnie wydzierają nagle ze wszystkich możliwych kątów, domagając się natychmiastowego zainteresowania. Moje zaległości zaczynają pokrywać się coraz grubszą warstwą kurzu, ale jeszcze nie dorosłam do jej zdmuchnięcia. Wciąż coś pilniejszego, a może ciekawszego mnie od tego odciąga. Możliwe, że potrzebuję energetycznego kopniaka, spróbuje, może jakimś cudem to zielone smoothie obudzi we mnie lwa i rzucę się w wir zaległości, oby nie skończyło się na porządkach w szafce z butami ;) 

Stek z kalafiora z jajkiem w koszulce i sałatką z marynowanego ogórka

Pamiętacie gotowany kalafior z młodymi ziemniakami z koperkiem i sadzonym jajkiem? W moim domu to było jedno z dań na progu wiosny. Bardzo je lubiłam, zwłaszcza, że młodym warzywom nie trzeba specjalnie szykować towarzystwa, maleńkie ziemniaczki w cieniutkich mundurkach, okraszone masłem i koperkiem z chrupiącym kalafiorem to danie z serii "kojące". To wersja inspirowana kuchnią Bliskiego Wschodu, a właściwie stosowanymi w niej przyprawami. Oto podrasowana, unowocześniona wersja klasycznego wiosennego dania, wzbogacona zielenią ogórka i żółcią kurkumy.  Inspiracja: Kulinarne opowieści  z modyfikacjami Słodkiego ;) 

Buraczane curry z kokosowym ryżem

Szczotkując zęby wychylam głowę przez łazienkowe okno, w powietrzu da się już bardzo wyraźnie wyczuć wiosnę. Do wystawionego kilka miesięcy temu karmnika nikt już nie zagląda, nawet łakome sójki wolą udać się w samodzielne poszukiwania pożywienia. Zeschnięte hortensje liczą na cięcie, sterty liści skrzętnie zgromadzonych w rogach tarasu liczą na wygrabienie, tak jak liczne brzozowe gałązki panoszące się po trawniku. "Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty..." ileż pracy będzie wymagało przygotowanie ogrodu do sezonu, pracy, której nie lubię, ale jednocześnie tej która za jakąś magiczną sprawą skutecznie odciąga mnie od kuchni. Jestem prawie pewna że w tym roku ta "moc" będzie musiała się nieźle postarać aby tradycji stało się zadość, wszak już nie mogę się doczekać gotowania z młodych warzyw, wysadzenia doniczek ziołami i przeróbki kuchni. Tymczasem obiecane waga curry.

Mleko kokosowe

Mleko kokosowe to podstawa kuchni krajów Azji Południowo-Wschodniej, trudno bez niego wyobrazić sobie curry, ale zapuszkowana wersja, a właściwie jej skład pozostawia wiele do życzenia, cena z resztą też dość wygórowana jak na pół tablicy Mendelejewa. Skoro mleko roślinne można tak łatwo pozyskać domowymi metodami po co kupować zapuszkowane. Mleko roślinne to również alternatywa ale uczuleniowców, można je przygotować z migdałów, nerkowców, pistacji, ryżu, soi, czy nawet kaszy jaglanej. Ponieważ w poczekalni niecierpliwi się już przepyszne curry buraczane, zaczęłam produkcję mleko od kokosowego. 

Sernik na zimno z marakują

Mercado dos Lavradores w Funchal - to podobno miejsce obowiązkowe na mapie zwiedzających Maderę kulinarnie, czyli tak jak ja ;) mnie nie było jeszcze dane, ale wiem, że moje zamiłowanie do marakui wkrótce mnie tam zaprowadzi. Madera może poszczycić się 28 gatunkami marakui. Różnią się między sobą nie tylko smakiem i zapachem, ale także znacząco wyglądem. Marakuje na Maderze mają wszystkie możliwe kolory i formy. Sprzedawcy na targu chętnie poczęstują na próbkami każdej z nich, choć wybranie jednego gatunku jest wprost niemożliwe. Wśród mnóstwa gatunków odnajdziemy marakuję pomarańczową, pomidorową, bananową, bananomarakuje, fioletową, i całą masę, niezliczonych odmian, będących niejednokrotnie smakowym połączeniem innych owoców. Popularność marakui na Maderze doprowadziła do wielu odkryć kulinarnych , często można spotkać się z połączeniem sosu z marakui z rybami, te słodko-kwaśne pestki miesza się z jogurtem co wprawiając w ekstazę smakową, świetnie też sprawdzają się w produkcji lod…

Brioche, brioszka, słodka chałka

Wraz z pojawieniem się pierwszych oznak wiosny, jakim są śmiało pikujące z ziemi rośliny cebulowe, oraz obficie wysadzone bratkami doniczki, przed domem sąsiadki - co notabene zawsze wzbudza we mnie poczucie winy i zaniedbania, kolejnego....znów tej wiosny się spóźniłam....... -  czuję w powietrzu zapach zbliżających się Świąt, a te od zawsze pachniały dla mnie wyjątkowo, oryginalnie, to takie połączenie jajek, kiełbasy, chrzanu, mirtu i bazi. Nie wiedzieć dlaczego, ale do świątecznego śniadania pasuje mi tylko jeden rodzaj pieczywa, to lekko słodka chałka, którą z powodzeniem można ubogacić domową wędliną z kremem chrzanowym, jajkiem, kiełbasą czosnkową, ale również domową konfiturą z sezonowych nadwyżek czy po prostu masłem. Moje dzieci zjadają ją bez okazji, bez dodatków i to jeszcze ciepłą - niestety. 

Pasta z tuńczyka i awokado

Czyżby wiosna stałą na progu i nie zamierzała już się cofać? Nieśmiało wychylam głowę prze okno, szukając potwierdzenia moich oczekiwań względem pogody i dostrzegam stado kaczek, które swój łagodny lot zamierzały zakończyć w zaroślach pobliskiego stawu. Natura nie może się mylić, na domiar tego ze sterty brzozowych liści dziarsko wychyla swój pąk ciemiernik. Zbierajmy siły i nie pozwólmy złamać się wiosennemu przesileniu, a dobre jedzenie to jeden z ważniejszych elementów tych zmagań.

Bouillabaisse

Mieszkańcy Marsylii doceniają proste rzeczy. To prawda, że natura jest niezwykle dla nich przyjazna. Po pierwsze, środowisko naturalne: idealny klimat, tuż obok morze i jego aromatyczne bogactwo pod ręką. Marsylczycy wiedzą, jak tworzyć mieszankę smaków lądowych i morskich i w ten sposób promują produkty regionie. Podstawowymi daniami kuchni marsylskiej są proste potrawy, składające się ze świeżych produktów (pomidory, cukinie, bakłażany, papryka słodka, koper, itp.), oraz szeroki wybór ryb. Ich kunszt wyraża się przez sposób połączenia wszystkich tych składników oraz aromatycznych ziół i przypraw: czosnek, tymianek, rozmaryn, cząber, bazylia, szczypiorek, itp.nie zapominając oliwy z oliwek. Klasyczne specjały, to nie-do-missed "bouillabaisse" (zupa rybna), aioli (prowansalski majonez czosnkowy), pieds et paquets (świńskie nóżki), tapenade (oliwa z kąpieli), Pistou (pesto) zupy i wiele innych potraw. Wspomniana bouillabaisse z okolic Marsylii zdobyła chyba największą sławę,…