Już świta, otwieram ostrożnie okno, żeby nie przestraszyć skrzeczącej w gąszczu brzozowych gałęzi wilgi. Ku moim oczom ukazuje się parująca tafla jeziora, porastające je wokół pałki wodne wyglądają teraz jakby lewitowały w powietrzu, co jakiś czas na tafli wody tworzą się kręgi, to karpie wynurzają się jakby chciały zaczerpnąć powietrza, jest cicho i spokojnie, jedynie ta wilga bezustannie nawołuje z czeluści drzew. W głąb jeziora wcina się długi drewniany pomost, na którym siedzi człowiek, sądząc po jego bezruchu i zwieszonej głowie ....śpi...nagle zrywa się na równe nogi, żyłka napręża się, kołowrotek kręci jak szalony, człowiek chwyta wędkę i jednym szybkim ruchem zacina, wędka wygina się w pół, żyłka zanurzona w wodzie miota się we wszystkie strony, w końcu...... uspokaja się...człowiek holuje zdobycz w stronę pomostu, nagle z omglonych zarośli wylania się stado jeleni, wchodzą do wody, zaczynają gwałtownie poruszać głowami robiący tym samym ogromne poruszenie w s...
Kulinarny blog o prawdziwym jedzeniu. Kuchnie Świata, Kuchnia fusion.