Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą zupa

Arbuzowe gazpacho

Z botanicznego punktu widzenia pomidor jest owocem, jednak ze względu na małą zawartość cukru używa się go raczej do sałatek lub dań głównych, nie do deserów. W 1883 roku Amerykanie rozwiązali ten problem, wprowadzeniem ustawy, która ze względu na zastosowanie kulinarne pomidora  uznała go za warzywo. Arbuzowe gazpacho możecie traktować dwojako, w formie koktajlu lub z posiekanymi ogórkami, oliwkami, pokruszoną fetą oraz chlustem dobrej oliwy jako danie główne. 

Krem z pieczonych pomidorów i papryki

Danie z serii myjemy, kroimy, nastawiamy piekarnik i czekamy - osobiście ubóstwiam zupy z pieczonych warzyw, są dużo ciekawsze w smaku niż te gotowane, w ogóle jeśli mowa o zupach to ja z reguły wolę te warzywne i to raczej w wersji krem, wyjątek stanowi barszcze wigilijny i włoska minestrone - swoją drogą muszę ją w końcu wrzucić na bloga. Skoro sezon na pomidory w pełni, korzystajmy z ich uroku i przetwarzajmy na wszystkie sposoby, bo przetworzony pomidor to zdrowszy pomidor, poddany obróbce termicznej zwiększa ilość likopeny, mającego działanie przeciwnowotworowe. 

Chłodnik z botwinki

Intensywny w smaku chłodnik z botwinki to zdecydowanie mój faworyt wiosennych zup. Chłodników kosztowałam już wiele, ale żaden nie dorównuje temu o pięknym kolorze i jakże mocno unurzanym w wiosennej rosie. Żeby chłodnik wyszedł naprawdę smaczny nie warto gotować warzyw w bulionie, ale w wodzie i zaopatrzyć się w intensywny, naturalny koncentrat z buraków, najlepiej z kiszonych. Mnie osobiście w tej zupie przeszkadza posmak rosołu, więc wybrałam taką opcję, do czego również i Was zachęcam. Pamiętajcie, że koncentrak z buraków możecie również przygotować sami w domu  (klik). 

Zupa cebulowo-porowa z pulpetami

W sezonie jesienno-zimowym zupy są jak najbardziej pożądane, rozgrzewają i sycą, można w nich przemycić przeróżne warzywa, co sprawdzi się w przypadku małych niejadków. Niejednokrotnie taka gest zupa z mięsno -skrobiową wkładką doskonale zastąpi cały obiad. Cebulę należy wolno karmelizować, wtedy wydobywamy jej słodycz, można również użyć szklanki wina białego, które wlewamy kiedy cebula już się zrumieni,kiedy wino odparuje dolewamy bulion, smak pozostanie, a zupę może zjeść wtedy każdy.  

Jesienna zupa nie tylko z dyni

Te niekontrolowane przerwy na blogu spędzają mi sen z powiek, którego ostatnio i tak u mnie jak na lekarstwo. Liczyłam się z faktem, że wrzesień będzie ciężki, choć tzw. "wakacyjny luz" też wiele do życzenia pozostawiał, to jednak irytuje nie depczący mi nieustannie po piętach czas. Ostatnio tęsknię do coraz bardziej prozaicznych rzeczy  w stylu - nie musieć nic, choć na jeden dzień, móc poczytać w spokoju w ostatnich promykach słońca, wypić ciepłą kawę, pójść na spacer bez zerkania na zegarek, jednak jak na razie to wciąż sfera pobożnych życzeń. Niekończąca się sterta spraw na dziś mocno rywalizuje z tą na wczoraj, zmuszając mnie to naciągania struny na wiolonczeli czasu tak mocno, że pozostaje mi jedynie liczyć, że nic nie strzeli i wszystko zagra bez fałszywych nut - zatem wybaczcie mi te przestoje ;) Z uściskami przesyłam pyszną jesienną zupę nie tylko z dyni.

Tajska zupa Tom Yum

Zupa Tom Yum to tajski klasyk. Pikantne i kwaśne smaki mieszają się w tej zupie ze świeżymi ziołami, przyprawami oraz krewetkami i kurczakiem, co daje jej niespotykany i niezapomniany smak,a jednocześnie zapewnia sycący posiłek. Najlepiej jeść ją gorącą – temperatura wydobywa bowiem z Tom Yum ostrość i głębię smaku. Jest pysznie, lekko i banalnie prosto. Przygotowanie zupy ostro-kwaśnej zajmuje około 25 minut a, wszystkie przyprawy bez większych problemów można już dziś kupić w większości marketów, nie tylko w stacjonarnych lub internetowych sklepach z azjatyckim produktami.

Zupa z jarmużem, ciecierzycą i chorizo

Kiedy za oknem panuje nieustający półmrok, a słońce szczędzi nam swojej energii, niezmiernie ważne staje się to co jemy, to za sprawą dobrze zbilansowanego pożywienia możemy doskonale uzupełnić luki w naszych zasobach energii i dobrego samopoczucie. Zdrowa, zielona zupa z kategorii superfood, bogata w polifenole dzięki liściom jarmużu, sycąca za sprawą ziemniaków i ciecierzycy, z powodzeniem może zastąpić dwudaniowy obiad, a gorący bulion z pewnością postawi nas na nogi. Przepis zaczerpnięty z książki Jamiego Olivera "Superfood na codzień".

Botwinka z ziemniakami i mlekiem kokosowym

 W tym roku dość późno zabrałam się za zupę z botwinki, z reguły gotuję ją w okolicach maja, a tutaj już czerwiec się kończy. Tego roku wiosna jakoś toczyła się obok mnie, o mały włos ominął mnie sezon szparagowy, na szczęście w porę się ocknęłam. Podobnie rzecz miała się z botwinką, kiedy naszła mnie ochota na zupę nie zastanawiałam się długo, no bo jaką najlepiej zajadać latem? Moim zdaniem polska zupa z botwinki bije na głowę nawet najlepsze gazpacho. Z reguły przerabiam botwinkę na chłodnik, jednak tym razem przygotowałam ją w wersji na ciepło, z ziemniakami i domowym mlekiem kokosowym zamiast śmietany, śmiało więc może obnosić się mianem "wegańskiej".

Tajska zupa z wieprzowiną, ryżem i kolendrą

Ryż od wieków stanowił podstawę żywienia, tak jak z resztą inne zboża. Dzięki zawartości skrobi dania z ryżem są sycące, a sam ryż stanowi podstawę wielu znanych dań we wszystkich chyba kuchniach Świata. Z ryżu powstaje kremowe risotto, paela, sushi, arancini, pilaw, gumbo czy jambalaya, dodaje się go do zup, sałatek i farszu, należy po prostu do tych znanych i lubianych przez wszystkich.

Krem z zielonego groszku

Wielka wiosenna podróż kulinarna właśnie się rozpoczyna. Pierwsza prosta już obfituje w liczne, wiosną pachnące przysmaki, na straganach, spod główek kapusty i z czeluści natki marchewki  nieśmiało wychylają swoje łebki zielone szparagi. Gdzieś niedaleko zaczynają ze wstydu czerwienić się truskawki, wszak słodyczy im jeszcze brakuje, co z kolorem by mógł współgrać. Żeby tego było mało, wybujałe różowo-zielone łodygi rabarbaru czekają na zaproszenie do ciasta. Sezon rusza dość nieśmiało, jednak już tylko patrzeć jak zasypią nas prawdziwe plony ziemi, która już na dobre pożegnała się z zapachem zimy. Zupę zrobicie w 20 min używając mrożonego groszku, ja często tak robię, bo nieustannie ścigam się z czasem, jeśli jednak dysponujecie swoistym, przedpołudniowym chillout-em to w sezonie na zielone strączki nałuskajcie kilogram i zróbcie krem raz jeszcze....;)

Grochówka wojskowa

Grochówka to jedna z bardziej znanych mi pożywnych zup, przygotowałam ją na specjalne życzenie, gdyż nie przepadam za takimi daniami, choć muszę przyznać, że mają one swoje zalety. Po pierwsze wystarczy na sporą liczbę gości, zapewnia uczycie sytości oraz przyjemnie rozgrzewam od środka na przednówku wiosny, kiedy zimna wciąż dokazuje i ciężko jej nas opuścić. Również samo gotowanie grochówki zapewnia przyjemne odczucia, aromat liści laurowych i wędzonki wnikają w każdą szczelinę. W przygotowaniu grochówki można pominąć proces przygotowania bulionu, ja jednak wolę gotować groch w warzywnym wywarze, smak zzupy jest bardziej wyrazisty i głęboki.

Zupa z soczewicy i pieczonej papryki

Czasami los płata nam figle, miałyby ferie, zimowe szaleństwo, grzane wino i śnieg w rękawiczce, a tymczasem....sprawdza się gorąca herbata i to tylko na poprawę nastroju bo dla zdrowotności wszystko już zawiodło. Siedząc w niewielkim pokoju,w pensjonacie gdzieś u podnóża gór, od kilku dni podziwiam jedynie piękny zimowy krajobraz i ogrzewam dłonie przy herbacie. Padający wolno śnieg dość szybko wprowadza mnie w melancholijny nastrój, patrząc jak skrzętnie zabiela drogi i kilkudziesięcioletnie świerki, oddaję się myślom o swoich planach, marzeniach i dotychczasowych doświadczeniach. Taki rachunek sumienia może naprawdę zdziałać cuda. Moje pomysły na siebie są zawieszone gdzieś w nierealnej na dziś przestrzeni, zdaję sobie jednak sprawę że nie można przecież robić niczego na siłę, wierzę że na wszystko przyjdzie czas, wiem, że często nie należy go popędzać. Staram się zatem ujarzmić swoją marzycielską naturę, i odkładamy pomysły na półkę....na chwilę....idzie nowe....

Zupa krem z pieczonej dyni i jabłek

Jesień niespodziewanie powitała mnie chłodem, pomimo słonecznej aury w powietrzu wyczuwa się zapowiedź nieuchronnie nadchodzącej.....zimy, brrrr aż strach ja w ogóle wspominać. Tymczasem wróćmy do jesieni, podobno ma nas jeszcze miło zaskoczyć. Jesienią gustuję w zupach, choć latem równie często po nie sięgam, jednak w wersji na zimno tj. gazpacho, chłodnik ogórkowy, buraczanych, arbuzowo-truskawkowych, jednak  na czele zup jesiennych nieprzerwanie stoi zupa z dyni. Przyrządzona już na dziesiątki sposobów wciąż kusi mnie żeby dodać do niej coś jeszcze,  żeby podbić smak, ożywić, odświeżyć. Dziś w menu jesiennym - pojawia się "ta" z pieczonej dyni i pieczonych jabłek. Zapraszam również po inne wersje zupy dyniowej, na przykład: z szałwią i grzankami , z czerwoną pastą curry i ciecierzycą , z szafranem i grzybami , z pieczonej papryki i dyni  , oraz ze słodkimi ziemniakami .  

Chłodnik z młodego groszku i bobu z pesto

Kiedy tylko na targu pojawia się bób nie mogę się wprost powstrzymać od jego kupowania. Kilka lat temu bardzo przypadły mi do gustu te zielone fasolki i wciąż eksperymentuje z jego zastosowaniem. Pasta z bobu ( przepis )  to mój letni hit w smarowidłach, ubóstwiam jeszcze bób z pangratto,  ale to w następnym wpisie, a o chodniku pomyślałam kiedy w lodówce czekała kolejna paczka,  a na dworze panował spory upał. Chłodnik orzeźwia morowo, a kolendra nadaje mu egzotycznego kopa. Koniecznie podajemy z ugotowanymi warzywami (bób i groszek) żeby nadać zupie tekstury, chodniki wymagają tego po stokroć bardziej niż gorące wersje zup. 

Krem z białych szparagów z tortellini z kozim serem i oliwą ze szczawiku zajęczego

Szczawik zajęczy porasta leśne tereny właściwie na terenie całego kraju, jest dość popularny, wyglądem przypomina przerośnięte listki koniczyny. Zbierać go można od maja do lata, kwitnie na biało, więc łatwo go zlokalizować wśród leśnego runa. Szczawik zajęczy stosuje się do zakwaszania, ma przyjemny lekko cytrynowy posmak, zawiera mniej kwasu szczawiowego niż szczaw łąkowy, jednak nie jest zalecany przy chorobach nerek. Szukajcie szczawiku w zacienionych miejscach, w skrajnych przypadkach można go nawet spotkać zimą pod śniegiem. 

Zupa z pieczonego kalafiora z klopsikami

Ras el hannout - tajemnicza przyprawa popularna w Afryce Północnej, szczególnie w Maroku. W skład mieszanki zwanej ras el hannout wchodzi ponad dwadzieścia ziół i suszone pączki róż. Dodaje się ją do ryżu, kaszy kuskus, do potraw jednogarnkowych, w tym sztandarowego marokańskiego gulaszu tażin. Przyprawa jest dość tajemnicza ze względu na jej skład, każdy producent ma swoją recepturę, co więcej każda gospodyni domowa, nie tylko marokańskiej prowincji, skrywa w sercu i zaciszu kuchennym swój unikatowy skład tej słynnej, marokańskiej przyprawy. Stąd też mieszanki o tej samej nazwie mogą się dość radykalnie różnić smakiem i aromatem. Zazwyczaj do tej zwanej żółtą, wchodzą m.in. kolendra, kurkuma, kumin, ostra czerwona papryka. 

Krem z buraka z sosem tahini i karmelizowanymi jabłkami

U zbiegu ulicy Krakowskiej i Tylnej prężnie działała pijalnia soków, było to niemałe wyzwanie przy konkurencyjnych dyfuzorach z wodą sodową i wątpliwą w smaku kolorową cieczą sprzedawaną w woreczkach. Na moje szczęście siostra częściej zabierała mnie do pijalni soków niż fundowała hit lat 90-tych. Lokal nie grzeszył wielkością, mieścił zaledwie kilka wysokich krzeseł ustawionych przy blatach dwóch przeciwległych ścian. Podobało mi się tam mimo skromnego wystroju, panoszył się też tam silny aromat marchewki, czy dziś ona jeszcze tak pachnie...? Jedyną rzeczą o jaka się modliłam jako kilkulatka to żeby siostra nie kazał mi pić soku z buraków, już prędzej zniosę samą marchewkę. Na moje szczęście zawsze lądował przede mną kubek miksu jabłkowo-marchewkowego, podczas gdy siostra starała się w siebie wmusić lekko ciepły, spieniony sok z buraków, bleeeee. Z biegiem lat smaki wydoroślały wraz ze mną, już nie stronię od buraków, ba nawet je pokochałam, choć powiem szczerze, że przekonałam się d...

Bouillabaisse

Mieszkańcy Marsylii doceniają proste rzeczy. To prawda, że natura jest niezwykle dla nich przyjazna. Po pierwsze, środowisko naturalne: idealny klimat, tuż obok morze i jego aromatyczne bogactwo pod ręką. Marsylczycy wiedzą, jak tworzyć mieszankę smaków lądowych i morskich i w ten sposób promują produkty regionie. Podstawowymi daniami kuchni marsylskiej są proste potrawy, składające się ze świeżych produktów (pomidory, cukinie, bakłażany, papryka słodka, koper, itp.), oraz szeroki wybór ryb. Ich kunszt wyraża się przez sposób połączenia wszystkich tych składników oraz aromatycznych ziół i przypraw: czosnek, tymianek, rozmaryn, cząber, bazylia, szczypiorek, itp.nie zapominając oliwy z oliwek. Klasyczne specjały, to nie-do-missed "bouillabaisse" (zupa rybna), aioli (prowansalski majonez czosnkowy), pieds et paquets (świńskie nóżki), tapenade (oliwa z kąpieli), Pistou (pesto) zupy i wiele innych potraw. Wspomniana bouillabaisse z okolic Marsylii zdobyła chyba największą sławę, ...

Zupa krem z kalafiora z wanilią i kalafiorowym popcornem

Dla mnie kalafior od zawsze wymagał wyrazistego towarzystwa, a co najważniejsze nie znosiłam rozgotowanych, mdłych różyczek kalafiora smętnie pływających w zupie jarzynowej. Bardzo lubię gotować zupy, jednak z racji dziecięcych fobii, zmuszona jestem serwować w domu głównie zupy krem, to jedyna metoda przemycenia nawet nielubianych warzyw. Element wanilii, komponujący się łagodnie z mlekiem kokosowym wprowadza do zupy przyjemny, lekko deserowy aromat, chrupiący popcorn z różyczek kalafiora zapewnia daniu tekstualność.

Kartoflanka z prażonym porem

Zimno? Ostatnie podrygi zimy zdają się trwać dla mnie beż końca i dają mi w kość, ja u schyłku zimny tracę energię i sama nie wiem do końca czy to z powodu wewnętrznej walki z dokuczającym mi zimnem, czy ogromną tęsknotą do wiosny - choć w rzeczywistości to jedna i ta sama walka pod sztandarem  "Wiosno wróć" . Chcąc gotować już lżej, kolorowo, sezonowo wciąż sięgam po krzepiące warzywa korzeniowe, tworząc kremowe, rozgrzewające zupy lub wypełniając nimi casserole. Rozglądając się za pierwszymi, choćby najbardziej mglistymi oznakami końca zimy, dokańczam moją porcję aksamitnego kremu ziemniaczano-porowego z chrupiącym sianem.